Świadkowa na medal.

Chociaż mam wiele historii „z życia wziętych” dotyczących robienia paznokci, dzisiaj pragnę opowiedzieć Wam coś zupełnie innego – spokojnie, również związanego z moją profesją. Tym razem powędrujemy w głąb moich wspomnień. Oczywiście, jeżeli temat wyda się dla Was interesujący, nie bójcie się wyrażać swoich opinii w komentarzach. Chętnie dowiem się jakie jest Wasze zdanie w omawianej sprawie. Niniejsza historia dotyczy spotkania z moją dawno niewidzianą znajomą. Jako że mamy RODO (), nie będę udostępniać jej danych – nazwę ją po prostu X.

Chociaż mamy dopiero marzec, przygotowania do sezonu ślubnego trwają najlepsze – przynajmniej u moich znajomych. Słyszałam już o co najmniej trzech weselach. Każda z Pań (a niekiedy i Panów) przeżywa zbliżającą się uroczystość na swój sposób. Wiadomo, akurat w tym dniu chcemy wyglądać lepiej niż zwykle. Mimo że to Panna Młoda ma wyróżniać się na tle gości klasą, stylem i elegancją, większość niewiast dokłada wszelkich starań, aby dopiąć swoją kreacje i wygląd na „ostatni guzik”. Nic w tym dziwnego. Przodują oczywiście włosy i paznokcie. To na tych drugich – z racji wykonywanego zawodu, pragnę się skupić.

Większość znanych mi Pań tj. koleżanek nie ma zastrzeżeń co do pracy takich przybytków jak salon manicure’u. Sporo korzysta z usług kosmetyczki regularnie. Wśród swoich znajomych mam jednak kilka, które stanowczo odmawiają „sztucznych paznokci” ze względu na cytuje „bluźnierczy charakter całej usługi”. Niestety, mimo tak mocnych słów, do tej pory nie dowiedziałam się od żadnej z nich co jest nie tak w manikiurze. Kto wie, może w ich życiu zabrakło porządnej specjalistki „z krwi i kości”. Jakbym chociaż raz poszła do rzeźniczki, która z moich paznokci zrobiłaby galaretkę, również miałabym uraz do końca życia.

Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie dawno niewidziana znajoma. Mimo że dość dawno nie miałyśmy ze sobą kontaktu – wiadomo praca, dom – po nieśmiałej prośbie o spotkanie postanowiłam wybrać się z nią na kawę. Każdy powód jest dobry, aby zmienić nieco dzienną rutynę. X, podobnie jak wiele osób, szykuje się na ślub – oczywiście nie swój. Od słowa do słowa udało mi się w końcu wyciągnąć prawdziwy powód jej wizyty. X została poproszona przez przyszłą Pannę Młodą na Świadkową. W ferworze przygotowań do Ceremonii przyszło jej namyśl, że – w związku z pełnioną rolą – wypadałoby wybrać się do kosmetyczki. W tamtej chwili nadal jeszcze nie wiedziałam co ja mam w tym wspólnego. Początkowo myślałam, że może chodzi jej o jakiś manicure po znajomości. Po nieco przydługim wstępie sprawa okazała się jasna: Wieczór Panieński Panna Młoda zażyczyła sobie w SPA, w którym jedną z atrakcji będzie ślubny manicure hybrydowy. X natomiast nasłuchała się od swoich koleżanek, że nie ma nic gorszego niż profesjonalna usługa robienia paznokci, gdyż to właśnie ona naraża nas na trwałe kalectwo. Wyobrażacie to sobie? Pierwszy raz w życiu spotkałam się ze stwierdzeniem, że hybryda z założenia niszczy paznokcie.

Jak wytłumaczyć osobie, która boi się „tego typu zabiegów” jak święconej wody, że od manikiuru hybrydowego nie wypadają paznokcie? Krótkie >>spójrz na moje dłonie, od wielu, wielu lat stosuje wyłącznie hybrydy i chyba nie wyglądam tak tragicznie<< niewiele pomogło. Niestety, mity o tej formie zdobienia paznokci były, są i nic nie wskazuje na to, że nagle znikną. Jakbym miała przytaczać całą rozmowę, podejrzewam, że większość z Was już dawno przewinęłaby na sam koniec.

MIT 1. MANICURE HYBRYDOWY NISZCZY PAZNOKCIE – X dobrze wie, że nie może – jako jedyna – wykręcić się od ślubnego manicure’u hybrydowego. Zwłaszcza, że jest ona prawą ręką Panny Młodej. Perspektywa zrobienia – po raz pierwszy w życiu – paznokci spędza jej sen z powiek. Czy robiąc profesjonalny manicure hybrydowy w renomowanym salonie kosmetycznym może spodziewać się „przykrych konsekwencji”? Droga X oraz wszystkie inne Panie, które boicie się tego zabiegu, oświadczam wszem i wobec: prawidłowo wykonana hybryda, nałożona na zdrowe i mocne paznokcie, jest dlań w pełni bezpieczna. Mówiąc prościej, manicure hybrydowy nie niszczy płytki paznokcia. To jedna z wielu metod, której regularne robienie (i stałe przerwy) pozwalają zachować nienaganny wygląd paznokci niemal przez cały czas.

PRAWDA 1. TO NIEODPOWIEDNIE KOSMETYKI NISZCZĄ PAZNOKCIE – X usłyszała, że materiały do wykonywania hybryd są niczym najbardziej żrące, niebezpieczne detergenty, niemal śmiertelne dla naszych paznokci. Szkodliwa chemia nie tylko niszczy płytkę, ale również uniemożliwia jej leczenie. Droga X: masz rację. Kiepskiej jakości produkty do paznokci nie tylko niszczą płytkę, ale również znacząco wydłużają czas jej gojenia. Zgadzam się z tym w stu procentach. Warto jednak pamiętać, że salony kosmetyczne oraz profesjonalne manikiurzystki nie używają „bazarkowych” rozwiązań. W każdym porządnym miejscu specjalizującym się w robieniu paznokci wykorzystywane są specjalistyczne bazy pod lakier hybrydowy, dodatkowo zabezpieczające płytkę paznokcia i ograniczające ryzyko jej uszkodzenia. Najlepsze produkty, dostępne również u nas, zawierają szereg składników o pozytywnych właściwościach np. kompleksy witaminowe, proteiny jedwabiu, a także składniki usztywniające paznokieć. Nie da się ukryć, lakiery hybrydowe to chemia, ale niczym nieróżniąca się od tej, jaką używamy w codziennym życiu. Akurat ta może nam pomóc bez wyrządzania szkód.

PRAWDA 2. Y MÓWIŁA Z, ŻE W SALONIE ‘KWIATUSZEK’ ZNISZCZYLI JEJ PAZNOKCIE – X została zaznajomiona z historią, w której Y wyszła z salonu kosmetycznego z paznokciami przypominającymi wiórki kokosowe. Jej płytka paznokcia była jak papier. Moja kochana X: nie zaprzeczam, tak mogło być. Wbrew pozorom, nietrudno jest dopuścić się błędów np. przy matowieniu płytki paznokcia. Źle dobrany pilnik z nieodpowiednią gradacją może przyczynić się do jej naruszenia. Stąd też niezwykle ważne jest korzystanie z usług sprawdzonych stylistek, doświadczonych (i najlepiej certyfikowanych) manikiurzystek, które traktują swoją pracę poważnie. Żadna szanująca się specjalistka bądź salon, która świadczy usługi na szerszą skalę, nie będzie korzystać z taniego, nieodpowiedniego, nierenomowanego sprzętu. Nie zapominaj również, że wiele zależy od umiejętności kosmetyczki. Prawidłowo nałożona i ściągnięta hybryda nie pozostawia „żadnych skutków ubocznych”.

MIT 2. SCHODZĄCA SAMOISTNIE HYBRYDA NISZCZY NIEODWRACALNIE PAZNOKCIE – X dowiedziała się, że manicure hybrydowy nierzadko odpada sam, doprowadzając paznokcie od kompletnej ruiny. X, tym razem nie wiem co mam Ci powiedzieć. Słyszę wiele plotek o tej metodzie, ale ta jest niewątpliwie najciekawsza. Czy hybryda może zejść sama? Oczywiście, że tak. W jakiej sytuacji?

  • Manicure metodą hybrydową został wykonany na zniszczonej płytce paznokcia (żadna szanująca się stylistka od tego nie dopuści)
  • Cierpisz na poważną chorobę paznokci (ponownie – żadna stylistka nie zrobi manicure’u na chorej płytce);
  • Na paznokcie została nałożona zbyt gruba warstwa lakieru (ewidentny błąd „specjalistki”);
  • Płytka paznokcia została źle przygotowana (jak wyżej);
  • Wykorzystano kiepskiej jakości lakier hybrydowy (takie rzeczy nie mają miejsca w renomowanych salonach);
  • Lampa UV/LED źle utwardziła lakier (niemożliwe w przypadku dobrej jakości sprzętu).

Tak więc droga X, jeżeli masz w planach ślubny manicure metodą hybrydową i zamierzasz wykonać go w renomowanym salonie, możesz spać spokojnie – Twoje paznokcie pozostaną na swoim miejscu. Oczywiście, przed wizytą sprawdź opinie o danym miejscu. Jeżeli masz wątpliwości, wpadaj śmiało do nas. Gwarantuje Ci, że Twoja płytka paznokcia pozostanie nienaruszona, a Ty sama będziesz miała najpiękniejsze hybrydy ze wszystkich gości.

Czy Waszym zdaniem manicure hybrydowy, nie tylko klasyczny manicure ślubny, ale również hybrydy wykonywane w domu, niszczą paznokcie? Która z Was regularnie korzysta z usług salonu kosmetycznego i może szerzej wypowiedzieć się w tej kwestii? Czy trafiliście kiedyś na manikiurzystkę, która rzeczywiście zniszczyła Wam paznokcie? Czekam na Wasze opinie.